Kościół Unicki na
hrubieszowszczyźnie
- geneza i charakterystyka.
(Tomasz Sobczuk)
Słowo wstępne.
W przeszłości Kościół unicki na
hrubieszowszczyźnie miał wielu wyznawców, dziś nie ma ich... Co stało się z
tym wyznaniem na od wieków wschodnioobrządkowej Ziemi Chełmskiej i Zamojskiej?
Aby zrozumieć to, musimy poznać całą historię tegoż obrządku...
Już w XIII ruski kronikarz Hipacy wspomina, iż
książe Daniel Halicki w roku 1257 polował pod Hrubieszowem (wówczas książęcą
wsią Rubieszów), oraz iż istniał tu dwór myśliwski księcia. Wiemy, iż Książe
ten na Górze Zamkowej w niedalekim Chełmie - będącym wówczas siedzibą Księstwa
Chełmskiego - wybudował zamek jak też wzniósł cerkiew... Tak więc w tym czasie
na terenie chełmszczyzny jak i hrubieszowszczyzny panowała religia wschodnia
(prawosławna).
Późniejsze źródła mówią o fundacjach cerkwii, których to było w historii
miasta wiele (ciągłe pożary i upływ czasu)...
Prawosławie w zgodzie z katolicyzmem trwało do roku 1596, kiedy to na
Synodzie w Brześciu zawarto Unię pomiędzy Władykami Wschodnimi i Papiestwem, o
czym szerzej powiemy sobie dalej.
Wszystkie istniejące wówczas w Rubieszowie cerkwie zostały włączone do Unii.
Nie było w mieście cerkwi dyzunickich (tych, które nie poparły Unii i zostały
wierne Metropolii Moskiewskiej).
Krwawo z Unitami
rozprawił się Bohdan Chmielnicki zdobywając i paląc miasto w roku 1648, równie
ciężkie były dla nich czasy zaborów, zwłaszcza w dobie popowstaniowej, która
przyniosła kasatę Unii i włączenie Unitów do Cerkwii prawosławnej... Dopiero w
roku 1905 mogli powrócić do Kościoła rzymskokatolickiego, gdyż na odbudowę
Kościoła unickiego car Mikołaj II nie zgodził się...
Dziś po Unitach pozostała jedynie pamięć i
cerkiew, która to stała się nieprzemijającym pomnikiem ich wielowiekowej
obecności na tej ziemi.
Nazwę Kościół greckokatolicki wprowadziła cesarzowa Maria Teresa w 1774 roku dla odróżnienia wiernych tej wspólnoty od wiernych Kościoła rzymskokatolickiego oraz ormiańskiego Kościoła katolickiego.
Czesto ludzie mylą grekokatolicyzm i prawosławie , a są to dwie odmienne konfesje tego samego obrzędu. Aby pojąć różnice je dzielące należy zagłębić się w przeszłość prawie 1000 lat, kiedy to chrześcijaństwo w Europie i Azji stanowiło jedność. Wtedy pojęcie „prawosławie” oznaczało prawdziwe chwalenie Boga zarówno na Wschodzie jak i na Zachodzie. Z czasem jednak zaczął zarysowywać się coraz wyraźniejszy podział między tymi dwoma częściami Cesarstwa rzymskiego, a także chrześcijanami, którzy je zamieszkiwali. Sytuacja w prowincji rzymskiej była niestabilna, częste walki z barbarzyńcami sprawiły, że ludzie byli tam realistami, Kościół Zachodni mocno stąpał po ziemi. Bizancjum było zasobne i spokojne, rozwijała się tam filozofia i sztuka, ceremoniał nabożeństwa był bogaty i uduchowiony. Dodatkową różnicą było używanie greki na Wschodzie i łaciny na Zachodzie.
I. Rozpad
Kościoła Powszechnego na Obrządek Bizantyjski i Łaciński
Ostateczny podział kościoła chrześcijańskiego
dokonał się w dniu 16 lipca 1054 r. kiedy to przedstawiciele papieża Leona IX
i patriarchy Konstantynopola Cerulariusza obrzucili się klątwami. Od tego
czasu zaczęła się dość wyraźna rywalizacja między katolicyzmem a prawosławiem,
w której dochodziło niejednokrotnie do rozlewu krwi.
Spory między
Kościołem rzymskim a bizantyjskim dotyczące spraw polityki wewnątrzkościelnej
i teologii mają długą tradycję. W 330 Konstantynopol został nową stolicą
Cesarstwa Rzymskiego. Uległy wtedy zmianie także stosunki kościelne na
Wschodzie. Kiedy na soborze chalcedońskim (451) Konstantynopol jako siedziba
patriarchatu został zrównany w prawach z Rzymem, papieże rzymscy do-strzegli w
tym zagrożenie dla swoich aspiracji do prymatu uniwersalnego. Chrześcijanie na
Wschodzie cesarstwa byli przekonani, że wiernie zachowują prachrześcijańską
spuściznę w wierze i życiu, i że realizują w liturgii i obyczajach religijnych
prawidłową chwalbę Bożą (ortho dore). Do tego doszły od-rębne przekonania
teologiczne, tak że określenie "ortodoksyjny" (prawosławny) oznaczało także
własną prawowierność w stosunku do odstępstw Kościoła łacińskie-go. Ingerencja
papieży w spór o kult obrazów, ich roszczenia do południowej Italii i spory
teologiczne coraz bardziej kładły się cieniem na wzajemnych stosunkach.
Pierwszym poważnym kryzysem jest sprawa Focjusza, człowieka dosyć niezwykłego
na owe czasy: początkowo świecki, sekretarz cesarskiej kancelarii,
przedstawiciel znamienitego rodu i w tamtych czasach ogromny erudyta. W 858
roku po zdymisjonowaniu przez cesarza jego poprzednika, Focjusz został
mianowany patriarchą Konstantynopola. Papież Mikołaj I, działając pod wpływem
przeciwników Focjusza, od-mówił uznania tego wyboru i ekskomunikował go.
Cesarzowi, jak i miejscowym biskupom nie spodobała się reakcja papieża. Uznano
to za przejaw niedopuszczalnej ingerencji Mikołaja I w sprawy Kościoła
konstantynopolitańskiego, równie autonomicznego jak Kościół rzymski.
Stwierdzono także, że w świetle prawa kanonicznego patriarcha Wschodu i
patriarcha Zachodu (papież) są sobie równi i jeden nie ma istotnego wpływu na
mianowanie drugiego. Do rozłamu przyczyniła się także rywalizacja pomiędzy
Rzymem a Konstantynopolem o jurysdykcję nad Bułgarią. Po śmierci Ignacego w
877 roku papież uznał wreszcie Focjusza, ale spór zapoczątkował długotrwałą i
przybierającą na sile polemikę, która oprócz spraw poważnych - zagadnienia
prymatu papieża i Filioque (Duch Święty pochodzi od Ojca i od Syna) -
dotyczyła wielu innych, jak kwestia używania niekwaszonego chleba w
Eucharystii, celibatu księży, postów, znaku krzyża czynionego "odwrotnie",
noszenia zarostu przez duchownych, itp.
Nieporozumienia osiągnęły apogeum w 1054 roku. Na
skutek pewnych sporów liturgicznych jeden z biskupów wschodnich, Leon z
Ochrydy, ogłasza list potępiający różne zwyczaje łacińskie. Papież Leon IX
wysyła do Kostantynopola misję na czele z rzecznikiem niezależności papieskiej
kardynałem Humbertem. Znajduje on "oparcie" w patriarsze Konstantynopola
Michale Cerulariuszu, przekonanym o wielkim znaczeniu swego dworu, przeciwniku
obdarzonym, jak się wkrótce okazało, równie złą wolą jak on sam. Kiedy między
papieżem Leonem IX i cesarzem bizantyjskim Konstantynem IX nastąpiło zbliżenie
wobec wspólnego zagrożenia ze strony Normanów wdzierających się do południowej
Italii, patriarcha Michał Cerulariusz w obawie, że ten sojusz po-lityczny
ograniczy jego autorytet w Kościele bizantyjskim, rozpętał prawdziwą kampanię
dyskrymina-cji Kościoła łacińskiego. Najpierw zamknął w 1053 kościoły i
klasztory rzymskie w Konstantynopolu, twierdząc, że obrządek łaciński jest
nadużyciem. Nastąpiło ostre potępienie zachodnich "błędów", jak: używanie
chleba niekwaszonego (azyrua) przy Eucharystii, zakaz małżeństw dla duchownych
(celi-bat), włączenie Filioque do wy-znania wiary, aż po zakaz śpiewania
Alleluja w okresie postu.
16 lipca 1054 nastąpił całkowity rozłam i wzajemne obłożenie się ekskomuniką.
Legat papieża Leona IX kardynał Humbert, przed zgromadzonymi na mszy św.
wiernymi, złożył na ołtarzu głównego kościoła stolicy Hagia Sophia bullę
ekskomunikującą Michała Cerulariusza, patriarchę Konstantynopola. Wtedy
Cerulariusz rzucił klątwę na legata papieskiego i przypieczętował istniejący
do dziś podział na chrześcijaństwo rzymskie i prawosławne. Przypomnijmy, że
ekskomuniki te zostały zdjęte przez papieża Pawła VI i patriarchę Atenagorasa
dopiero w 1965 roku.
Do dziś jest kwestią sporną, czy Humbert był upoważniony do tak
dalekosiężne-go w skutkach kroku, bowiem papież Leon IX zmarł był 16 kwietnia,
a jego następca nie został jeszcze wybrany.
Humbert zarzucił patriarsze, że odmówił legatom papieskim rozmowy i lżył
łacinników, wymyślając im od kacerzy. Na to nieumiarkowane postępowanie
patriarcha odpowiedział na synodzie 24 lip-ca, rzucając klątwę na legata
papieskiego.
Mimo, że potępienie ani w jednym, ani drugim
wypadku nie do-tyczyło całego Kościoła, ale konkretnych osób, spowodowało ono
dalsze usztywnienie stanowisk. ,,Schizma wschodnia", w którą zostali
wciągnięci także Serbowie, Bułgarzy, Rumuni i Rusini, stała się faktem
dokonanym w okresie wypraw krzyżowych, z chwilą utworzenia łacińskiego
patriarcha-tu Konstantynopola.
I chociaż papież Paweł VI i patriarcha Athenagoras cofnęli klątwy 7 grudnia
1965, to rozłam trwa do dziś. Za ów rozłam w Kościele, jak stwierdził papież
Jan XXIII, odpowiedzialność ponoszą obie strony...
III. Unia Brzeska - Unici uznają
przymat Biskupa Rzymu
W 1596 r. w Brześciu nad Bugiem podpisano Unię Kościoła Katolickiego z Władykami Eparchii Prawosławnych w Rzeczypospolitej.
"Bezpośrednią przyczyną decyzji uznania zwierzchności Rzymu przez biskupów prawosławnych była potrzeba głębokich reform w Kościele prawosławnym, który w XVI wieku znalazł się w głębokim kryzysie. Jednocześnie już od początku XIV wieku trwały starania ze strony Kościoła katolickiego o połączenie obu wyznań. Idea unii była propagowana przez przybyłych do Polski w XVI w. jezuitów. Pisał o tym m.in. jezuita Piotr Skarga w swoim dziele O jedności Kościoła Bożego (1577).
W wyniku poparcia papieża Klemensa
VIII, po długich negocjacjach, doszło do ogłoszenia i zatwierdzenia unii
Kościołów na synodzie krajowym w Brześciu w 1596. Część wiernych prawosławnych
na czele z ruskim kniaziem Konstantym Ostrogskim nie zaakceptowała warunków
unii.
W tym samym, 1596 r., został zwołany Sobór prawosławny, w skład którego
weszli przeciwnicy unii na czele z biskupem przemyskim Michałem Kopysteńskim
oraz biskupem lwowskim Gedeonem Bałabanem. Sobór ten potępił akt unii z
Kościołem rzymskokatolickim i pozbawił hierarchów, którzy do niej przystąpili,
święceń biskupich. Zaogniający się konflikt wkrótce pchnął przeciwników unii
do przymierza z Księstwem Moskiewskim.
W wyniku Unii powstał Kościół unicki. Unici zobowiązali się uznać dogmaty Kościoła katolickiego i zwierzchnictwo papieża, w zamian za to zachowali swój obrządek, kalendarz juliański i organizację kościelną."
Był to w dużej
mierze akt polityczny chociaż nie brakło wtedy ludzi, którzy pragnęli
autentycznego zjednoczenia, aby wspólnie mogli modlić się do jednego Boga.
Nowa religia spotkała się z oporem części kleru prawosławnego (tzw. dyzunici)
i ludności przyzwyczajonej do tradycyjnej wiary,
jednak stopniowo zdobywała
sobie przewagę na obecnych terenach południowo – wschodniej Polski.
Z
upływem czasu, na skutek zgodnego współistnienia obrządku łacińskiego i
greckokatolickiego, unici przyjmowali także łacińskie zwyczaje, obrzędy
liturgiczne, modlitwy i nabożeństwa paraliturgiczne, między innymi: różaniec,
godzinki, drogę krzyżową; jak również w wystroju świątyni pojawiły się organy,
ławki, konfesjonały, dzwonki i inne. Te zmiany w liturgii Kościoła unickiego
zaakceptował i przyjął Synod Zamojski w 1720 roku. Nie było to upodobnienie
się do łacinników, ich liturgia pozostała wschodnia, lecz ubogacenie, gdyż
przyjęto jedynie te elementy liturgii rzymskiej, które przemawiały do serc i
umysłów unitów, pomagając im głębiej wyznawać własną wiarę. Przejawem tych
zmian jest np. istniejąca do dziś katedra w Chełmie. Ten barokowy budynek w
żadnej mierze nie przypomina cerkwii rusińskiej, lecz stylem nawiązuje do
wzorców zachodnich.
Również Cerkiew Pounicka w Hrubieszowie jest zbudowana w stylu zachodnim.
Swego czasu dyskutowałem z byłym konserwatorem zabytków OO. Bernardynów, który
uważał, iż świątynia ta była budowana z przeznaczeniem na kościół łaciński.
Dopiero, gdy delikatnie przypomniałem mu Synod z 1720 r, przyznał mi rację...
szerzej o liturgii przeczytasz tutaj.
Obrządek
unicki (do dziś przetrwał pod nazwą greckokatolicki, grekokatolicki,
lub bizantyjsko-ukraińskim w ramach Ukraińskiej Cerkwi
Greckokatolickiej, która działa też w Polsce, jak też obrządku
bizantyjsko-słowiańskiego, zwanego też synodalnym - parafia w
Kostomłotach na Podlasiu) na terenie hrubieszowszczyzny trwał
nieprzerwanie aż do roku 1875, gdy to ukazem carskim Unia została
zniesiona, a wyznawcy obrządku wschodniego siłą zostali wcieleni do
cerkwii prawosławnej, która wówczas była zależna od
caratu. Kościół unicki przetrwał w zaborze austriackim i tam
rozwijał się bez większych przeszkód. Wielu kapłanów
unickich właśnie w Galicji odnalazło azyl uciekając przed restrykcjami
carskimi, wynikającymi z faktu, iż duchowieństwo unickie popierało
powstańców i wspomagało ich nie tylko słowem. Wielu
unitów wówczas zesłano na Syberię, byli wśród nich
i kapłani.
IV. Świadomość narodowa Unitów.
Dziś
jeszcze toczą się spory, jaką świadomośc narodową miał "unijata",
który zamieszkiwał w wieku XIX i XX omawiane tereny. W
większości unici wywodzili się z warstwy chłopskiej, zaś mieszczanie i
szlachta była wyznania łacińskiego. Posługiwali się oni także własnym
językiem - chachłackim. Prof. Wiktor Zin w swoich opowiadaniach
wspominał o tym, iż mieszkańcy przedmieścia Hrubieszowa - Sławęcina -
byli w większości potomkami "opornych unitów". Dawniej
istniała na tym przedmieściu cerkiewka, która okazała się zbędna
po 1905, gdyż mieszkańcy Sławęcina, jak też innych przedmieść
Hrubieszowa, skorzystali z Ukazu Tolerancyjnego i powrócili na
łono Kościoła Rzymskokatolickiego, który jak wiemy był ostoją
polskości w tamtych czasach.
Unitów nazywano Rusinami, ale nie ze względu na to, że stanowili
jakąś obcą grupę etniczną, ale ze względu na to, że posługiwali się
własnym językiem i posiadali własne obrzędy i obyczaje. Wspominany już
prof. Zin w jednym z opowiadań opisywał tą kwestię, stwierdzając, że
ludność ta nie lubiła określania ich mianem "Rusinów", sama
siebie nazywając "Tutejszymi". Również język, jakim się
posługiwali nie był językiem ani ukraińskim, ani też rosyjskim, jak i
nie był to język polski. Był to język "tutejszych", język
"unijatów", który dziś nazywamy językiem chachłackim,
choć nie jest to trafne nazewnictwo (gdyż wskazujemy w ten
sposób, że jest to język ukraiński, gdyż chachoł to
(z ros.) Ukrainiec, a językiem chachłackim nazywamy też dialekty
polskiego Podlasia i Polesia, gdzie ludność bardziej byśmy mogli nazwać
białoruską, choć ona sama po dziś dzień jako "tutejsza" się określa.
Niestety, ale na hrubieszowszczyźnie sprawa świadomości narodowej nieco
się skomplikowała pod wpływem ukrainizacji "Tutejszych", którą
prowadzili emisariusze z Galicji tak w wieku XIX pod auspicjami
zaborców, jak i w wieku XX, gdy Polska złą polityką wobec
prawosławia utraciła jego wiernych, którzy uznali, że jeśli nie
są Polakami, to należą do Narodu Ukraińskiego.
Ukraińską świadomość narodową wpajali po Powstaniu Styczniowym księża
uniccy, którzy sprowadzani byli z Galicji w latach 1866 -
1875 przez władze carskie do ostatniej na polskich ziemiach
unickiej diecezji chełmskiej. Działania te miały na celu depolonizację
unitów, poprzez wpojenie im, iż są Rusinami (w rozumieniu
Ukraińcami), należącymi do rosyjskiego, a nie polskiego, kręgu
kulturowego. Greckokatoliccy księża z Galicji byli w większości
narodowo uświadomieni, gdyż w zaborze austriackim władze sprzyjały
rozwijaniu się ukraińskiej świadomości narodowej (w celu
depolonizacji), zgodnie z zasadą "dziel i rządź". Kapłani chętnie z
biednej Galicji przychodzili na dobrze uposażone parafie w
"Kongresówce" chętnie i krzewili obcą dla tych
terenów kulturę, oraz pomagali w "oczyszczaniu z
latynizmów" liturgii Kościoła Unickiego. Byli oni także
chętniejsi do współpracy z władzami carskimi, w
odróżnieniu od duchowieństwa unickiego, wywodzącego się z
Chełmszczyzny i Podlasia. Duchowieństwo autochtoniczne było propolskie,
broniło dawnej tradycji, polskiego języka, śpiewu i obrządku. Było
przeciwne likwidowaniu "latynizmów", będących owocem po części
ustaleń Synodu Zamojskiego, a po częśc tradycji, ktora kstałtowała się
prawie trzysta lat.
Mimo
wieloletniemu prześladowaniu ludność tych ziem w początkach wieku XX
zachowywała przywiązanie do polskości, o czym przeczytać możemy m.in. w
książce Władysława Reymonta "Z Ziemi Chełmskiej", w której autor
opisuje spotkania z unitami, którzy po upływie 30 lat od powrotu
na łono prawosławia, nadal czuli się Polakami. Gdy w kancelariach
parafialnych parafii rzymskokatolickich, które istniały w 1905
roku, sięgniemy po Liber Conversorum (czyli Księgę Nawróconych),
zauważymy jak wiele osób, pomimo upływu trzech dekad,
opowiedziało się za katolicyzmem. Akty często spisane są w kolejnych
latach, bo co niektórzy potrzebowali głębszej refleksji nad tą
decyzją. Dziś ich potomkowie są Polakami i często nawet nie zdają sobie
sprawy z tego, że ich przodkowie mogli modlić się w innym obrządku,
jeśli rodzinna tradycja im tej informacji nie przekazała.
Byli też tacy, którzy przywiązani byli do wschodniego obrządku i
mimo tego, że prawosławie wówczas utożsamiane było z władzą
carską, pozostali w tym wyznaniu. Często decyzję taką podejmowano
dlatego, iż w prawie każdej wsi była cerkiew, a kościołów
katolickich było wówczas niewiele i wyprawa do łacińskiego
kościoła parafialnego była problematyczna. Dlatego też ludność wiejska
często zdecydowała się pozostać w bliższej liturgicznie tradycji
wschodniej, jak i mając świątynię we własnej miejscowości.
Car pozwalając unitom na powrót do katolicyzmu, nie zezwolił na
reaktywowanie Kościoła Unickiego, gdyż wówczas
najprawdopodobniej wszyscy dawni jego wyznawcy i ich potomkowie by do
niego powrócili. Liturgia łacińńska była bliska doktrynalnie, z
traadycją unicką łączyły ją m.in. zniesione po Powstaniu Styczniowym
nabożeństwa katolickie (Boże Cialo, Droga Krzyżowa,
Różaniec...), jak i organy i dzwonki w świątyni, brak
ikonostasu, oraz polskie śpiewy - jednakże sam ryt był inny, kalendarz
inny... daleki i pod względem odległości, jak i tradycji.
Ludność prawosławna w tamtym okresie była nadal "Tutejszymi", nie
dającymi się zrusyfikować, ani też nie mającymi ukraińskiej świadomości
narodowej.
Niestety
władze II Rzeczypospolitej nieco rozpędzając się z derusyfikacją
zapomniało o pięknej tradycji sławnej w świecie polskiej tolerancji
religijnej. Zamiast walczyć o to, by prawosławni zamieszkujący jej
terytorium poczuli się Polakami, dopuściły do "upodlenia" tych ludzi
poprzez nierówne traktowanie wyznawców prawosławia. Nie
piszę o grekokatolikach, gdyż na omawianym terenie ich po 1918 nie
było. Zdazały się pojedyńcze osoby, jednakże Kościół
Greckokatolicki nie wykształcił tu swoich struktur.
Istniało kilka parafii neounickich (Grabowiec, Horodło, Zaborce),
które uległy likwidacji po II Wojnie Światowej, gdyż
wyznawców tego obrządku objęła "Akcja Wisła".
Ludności prawosławnej utrudniano praktyki religijne poprzez nie tylko
zabranie świątyń na kościoły katolickie, ale także poprzez zamykanie
świątyń prawosławnych, redukcję ilości parafii, oraz inne restrykcje.
Spotkało się to z naturalną krytyką i brakiem akceptacji przez ludność
prawosławną.
Naturalną konsekwencją takiej polityki było to, że ludność prawosławna
stała się podatna na ukrainizację. Kierownik szkoły w Kryłowie -
Michał Karowicz - w swoich wspomnieniach, opisując okres po akcji
rewindykacyjnej z lata 1938, polegającej na burzeniu światyń
prawoslawnych, zanotował słowa swojego dawnego ucznia,
któr ybył wyznania prawosławnego: " Pan nas uczył, że
Polska jest matką dla wszystkich - To taka matka?".
Akcję ukrainizacyjną wspierały takie organizacje jak "Ridna Chata" -
towarzystwo kulturalno-oświatowe, założone w 1920 roku w Chełmie,
która powstała na wzór działającej w Galicji "Proswity".
Organizacja ta działała do roku 1930, skutecznie krzewiąc
wśród "Tutejszych" kultury, oraz języka ukraińskiego. Została
ona zlikwidowana ze względów na sprzyjaniu lewicowej partii
ukraińskiej - Sel-Rob (której działania nota bene zostały
zakazane dwa lata później). "Ridna Chata" odrodziła się po
klęsce wrześniowej w 1939 roku, kontynuując skutecznie swoją pracę na
tym terenie.
Historia
pokazuje nam wyraźnie, iż polską świadomość narodową unitów,
której nie udało się stłamsić ani emisariuszom galicyjskim i
rusyfikacji w wieku XIX, zniszczyła zła polityka wobec
prawosławnej ludności zamieszkującej opisywane tereny w czasach II
Rzeczypospolitej. Ci, których przodkowie za polskość szli pieszo
na Syberię, byli bici kozackimi nahajkami, gdy bronili swojej wiary i
polskości - zostali w imię krzewienia polskości z niej wykluczeni.
Dzieła zniszczenia unickiej spuścizny dokonały "Akcja Wisła" i
wcześniejsze przesiedlenia ludności prawosławnej, która
określiła się jako ludność ukraińska (z przyczyn powyżej wskazanych).
Mieszkających tu od wieków zukrainizowanych unitów
wywieziono na tereny obecnej Ukrainy, jak też tzw. "Ziem Odzyskanych".
Na jej miejsce napłynęła katolicka ludność z Wołynia, oraz
Biłgorajszczyzny, Janowszczyzny, jak i innych terenów. Tradycja
Kościoła Unickiego praktycznie pozostała w źródłach pisanych i
mowie starszych mieszkańców - potomków unitów,
którzy często używają dawnych określeń, wywodzących się z języka
"Tutejszych". Głównym signum są jednak świątynie, które
dziś służą jako kościoły rzymskokatolickie. Modlą się w nich Polacy,
którzy czasem sobie nie zdają sprawy, że przed 1875 roku ich
przodkowie też się w nich modlili w rycie wschodnim, śpiewając polskie
pieśni, czując się jak oni teraz Polakami.
W
rozmowie z jedną z prawosławnych, rdzennych, mieszkanek
Hrubieszowszczyzny, gdy zapytałem ją jakiej jest narodowości,
powiedziała mi, że polskiej, bo bycie prawosławnym nie przeszkadza być
dobrą Polką, bo jeśli ktoś wychowany jest w kulturze polskiej,
posługuje się językiem polskim na codzień w domu, pracy i kontaktach z
innymi, to odpowiedź na takie pytanie jest prosta. Takich ludzi, jak
wspomniana osoba, jest wśród nas więcej, tak też duchowny
prawosławny kazania w hrubieszowskiej cerkwi głosi po polsku, po polsku
rozmawiają prawosławni między sobą. Siła wiary ich przodków -
"opornych unitów" jest nadal w nich i często są bardziej polscy
niż niejedni katolicy.
Jednakże władze działającego w Polsce Ukraińskiego Kościoła
Greckokatolickiego, jak i diecezji lubelsko-chełmskiej Polskiego
Autokefalicznej Kościoła Prawosławnego wspierają ukrainizację swoich
wyznawców, motywując to kultywowaniem tradycji. Jednakże jeśli
zagłębimy się w duchowość tych terenów, zrozumiemy, że ani
całkowita polonizacja obrządków wschodnich, ani też ich
ukrainizacja nie są rozwiązaniami trafnymi. Trzeba dostosować się do
specyficznej, choć może nieco nieczytelnej dziś, własnej kultury tej
ziemi, gdzie bycie chrześcijaninem obrządku wschodniego nie
przeszkadzało w byciu polskim patriotą.
V. Dzieje Kościoła unickiego po 1875 r.
Unici byli "solą w
oku" carów. Kościół Unicki mimo liturgii wschodniej był bardziej katolicki,
niż ortodoksyjny, a do tego bardzo patriotyczny...
W marcu 1868 r. zaborca carski wydaje
rozporządzenie zabraniające w całym kraju stawiania nowych krzyży katolickich
przy drogach publicznych, na polach i przy domach prywatnych, bez uzyskania
każdorazowo pozwolenia właściwego gubernatora. Rozporządzenie to zabraniało
także reperacji starych krzyży istniejących już w tych miejscach, a wydawano
je po to, aby katolickie krzyże przy drogach i gościńcach zniknęły zupełnie, a
ludność mieszkającą na tych terenach jak najszybciej sprawosławić.
W maju 1869 r. zakazano też, aby żaden zakonnik nie pokazywał się publicznie w
habicie, zwłaszcza wśród unitów na Podlasiu. Policja miała rozkaz, aby takiego
zakonnika "przyaresztować i odstawić do aresztu".
W walce z Kościołem katolickim i unickim, rząd carski w dobie
"popowstaniowej" posuwał się czasem aż do... zupełnych absurdów. Np.
zabroniono kapłanom katolickim pokazywania się unitom, zakazano im odwiedzać
sąsiednie parafie czy miasta bez stosownych paszportów, religię katolicką
czynownicy carscy zaliczyli nawet do "obcych wyznań" na tym terenie.
Zabroniono też wszelkich zjazdów duchownieństwa katolickiego na odpusty
parafialne, chociażby duchowni mieli legalne paszporty. Zakazano też duchownym
katolickim udzielania jakichkolwiek posług religijnych unitom, zabroniono
mówić księżom kazań i nauk na cmentarzach katolickich przy pochówkach...
W
ramach zbliżenia do rosyjskiego prawosławia obrządku greckokatolickiego
w diecezji chełskiej, władze carskie wywierały wpływ na
biskupów, aby usuwali latynizmy i polonizmy z unickiej liturgii.
Usuwano ze świątyń dzwonki, organy piszczałkowe, zabraniano polskich
nabożeństw, usuwano stacje drogi krzyżowej, ikony katolickich świętych.
a w szczególności znienawidzonego przez carat św. Jozafata
Kuncewicza, tam gdzie nie było ikonostasów, tam je wznoszono,
zaś projekty nowych świątyń unickich czyniono na wzór świątyń
prawosławnych (stąd też wygląd np. cerkwi w Czerniczynie, budowanej
jako unicka). Za czasów administrowania diecezją chełmską przez
ks. Marcelego Popiela wygląd wnętrza świątyń, oraz liturgię zmieniono
tak, aby jak najbardziej zbliżyć ją do liturgii prawosławnej. Usunięto
wówczas wszystkie katolickie święta z unickiego kalendarza,
jeśli nie było takowych w prawosławiu. Te działania zaowocowały tym, iż
w dniu 18 marca 1875 roku ks. Popiel, oraz Konsystorz Greckokatolickiej
Diecezji Chełmskiej ucwalili akt likwidacji ostatniej z unickich
diecezji w Królestwie Polskim i przyłączenie jej do prawosławnej
archieparchii warszawskiej. Akt ten 25 marca tegoż roku car Aleksander
II zatwierdził i na mocy Synodu Petersburskiego została ustanowiona
prawoslawna diecezja warszawsko-chełmska.
W
dniu 5 lipca 1874r. gubernator siedlecki Gromeka rozesłał 70 egzemplarzy
ogłoszeń na każdy powiat z rozkazem, aby zostały przeczytane w cerkwiach i
kościołach, aby też rozwiesić je jako plakaty, by obwieścić narodowi, że
wszyscy unici diecezji chełmskiej na klęczkach proszą cesarza i jego rząd o
łaskę przyjęcia ich do prawosławia, na co cesarz i jego rząd, chociaż
niechętnie "zmuszony jest się zgodzić"...
Zaczął się wówczas wielki ucisk unitów na terenach zaboru
rosyjskiego. Car wykorzystywał duchownych prawosławnych do "zruszczania"
polskich chłopów, którzy jednak stawiali opór. Godna uwagi jest publikacja
Antoniego Wiatrowskiego "Oporni unici na ziemi Staszica" dostępne m.
in. w Towarzystwie Regionalnym Hrubieszowskim.
Duchownieństwo unickie było
nastawione patriotycznie, wielu kapłanów unickich za tą wierność
Polsce została zamordowana, wielu znalazło się wraz ze swymi
parafianami na nieludzkiej ziemi Syberii. Rugowano też co gorliwszych
kapłanów z ich parafii na parafie wgłą...
W tym momencie należy wspomnieć sylwetkę ostatniego unickiego proboszcza par.
Strzyżów/k Hrubieszowa - Hipolita Panasińskiego. Kapłan ten nie zgodził się na przejście na prawosławie
i miał być aresztowany przez sołdatów cara, uciekał ze swej plebanii, ze
skarpy za istniejącej do dziś cerkwią wskoczył do Buga, lecz po drugiej
stronie Buga czekali na niego moskale. Utopił się w Bugu jako męczennik za
wiarę, został pochowany na cmentarzu prawosławnym (dawniej unickim) w
Strzyżowie, a jego pomnik istnieje do dziś i przypomina nam o tym kapłanie...
Wprost przeciwieństwem jego był ksiądz Michałowski, który był proboszczem w
Dziekanowie. Na początku wyrażał się negatywnie o prawosławiu i bronił Unii,
jednakże został przekupiony i zdradził swą wiarę - wiąże się to z przekazem o
buncie unitów w cerkwii filialnej w Szpikołosach w 1875, którzy nie wpuściwszy
w/w "Chrystopradawcy" zostali zbici kozackimi nahajkami. 14 osób stanęło przed
sądem i zostało skazanych od 3 do 8 miesięcy więzienia, zaś sześciu
najbardziej opornych trafiło na Syberię - wróciło po 30 latach tylko trzech, a
trzech pogrzebano w "nieludzkiej ziemi"...
Po kasacie Unii powstało "Towarzystwo Opieki nad Unitami", które podtrzymywało
w ludności unickiej, siłą wcielonej do Cerkwii Prawosławnej, polskiego ducha,
dostarczało do jej obsługi kapłanów - apostołów (mimo strasznych kar ze strony
carskiego zaborcy). Kapłan łaciński, który posługiwał by Unitom (zwanym na
hrubieszowszczyźnie Unijatami) - musiał się liczyć z prześladowaniami, ze
zsyłką na Syberię, lub karą śmierci... Jednakże organizowano zbiorowe chrzty,
śluby i nabożeństwa w lasach, organizowano pielgrzymki do Częstochowy, Rzymu,
Krakowa, oraz dostarczano fachowej literatury.
Przełomem był rok 1905, gdy car Mikołaj II (nota bene dla pozyskania przychylności rewolucjonistów polskich) zezwolił unitom na powrót na łono Kościoła katolickiego. Nie pozwolił jednak na odrodzenie się Kościoła unickiego, tak więc spora część unitów przeszła na obrządek łaciński, część pozostała na łonie Cerkwii prawosławnej...
VI. Grekokatolicyzm i Neounia w okresie II RP
W okresie II Rzeczypospolitej nie nastąpił nawrót na obrządek unicki. Na terenie powiatu hrubieszowskiego powstała jedynie neounicka cerkiew w Horodle, która do II W. Św. służyła mieszkającym unitom. Posługę w niej pełnił zakonnik z zakonu OO. Bazylianów, który również był wikariuszem w parafii łacińskiej w Horodle. Cerkiewka z lat 20-stych XX wieku do dziś istnieje i służy Bogu i ludowi...
Smutne jest to, iż
po odzyskaniu niepodległości nie udało się reaktywować parafii
greckokatolickich na terenie b. diec. chełmskiej.
Ci, którzy pragnęli zachować więź z katolicyzmem, powrócili na łono Kościoła
katolickiego obrządku łacińskiego w 1905 r, zaś ci, którzy bardziej
przywiązani byli do liturgii niż do doktryny - pozostali na łonie Cerkwii
prawosławnej...
Świątynie pounickie, które przejął (na zasadzie sukcesji po Kościele unickim)
Kościół rzymskokatolicki - przetrwały do dziś. Smutny los spotkał te
świątynie, których gospodarzami pozostali prawosławni...
Sanacyjny rząd RP chciał "zlatynizować" ziemię chełmską i za pomocą wojska,
policji, więźniów-robotników zniszczył bezpowrotnie świątynie, które zbudowali
bracia prawosławni, jak też te, które pamiętały czasy Unii.
Dość ciekawy opis zamieściłem na stronach Kryłowa, gdzie opisane jest
burzenie cerkwii
(prawosławnej) w Kryłowie... (polecam zwłaszcza artykuł P. Pawła Boreckiego).
Obecnie w Hrubieszowie nie ma cerkwi
greckokatolickiej, zaś obrządek wschodni sprawuje się jedynie w cerkwii
obrządku prawosławnego. Niestety nie ma większego nawrotu do obrządku
przodków, jednakże utworzenie parafii greckokatolickiej w Lublinie, odzyskanie
i odbudowa cerkwii w Korczminie i Siedliskach (pow. tomaszowski), jak też
głosy różnych środowisk o możliwości przejęcia świątyń pounickich w Horodle,
Strzyżowie, Werbkowicach, oraz poprawosławnej cerkwii w Teratynie (po
planowanym wybudowaniu tamże nowego kościoła) - świadczy o tym, iż wielu z nas
nawet dziś w sercu po części jest unitami...
VII. Cerkiew Prawosławna, a Kościół Greckokatolicki
Prawosławni
od Unii Brzeskiej uznawały Kościół Unicki za heretycki,
bowiem z prawosławnego punktu widzenia Unia była aktem apostazji wobec
prawosławia. Stąd też od końca XVI wieku trwają konflikty, mające
podłoże w roku 1596.
Dla prawosławnych grekokatolicy są odstępcami od wiary, zaś oni sami
słuszności upatrują w jedności ze Stolicą Apostolską. Nie wnikając
jednak we wzajemne animozje postaram się po krótce wyjaśnić czym
różnią się, te prawie identyczne konfesje.
Różnice między kościołem katolickim a cerkwią prawosławną dotyczyły przede wszystkim dogmatów nie uznawanych przez tą ostatnią. Są to m.in. dogmaty o prymacie papieża, o czyśćcu, o wniebowstąpieniu NMP. Grekokatolicy wyznają to samo co rzymskokatolicy, dzielą ich różnice czysto zewnętrzne.
Często słyszymy opinię, że unici i prawosławni to jest to samo pojęcie. Otóż nie. Posiadają oni wprawdzie tą samą liturgię, takie same świątynie, ten sam język liturgiczny i tego samego Boga, ale to dwie różne konfesje. Łączy je wspólny obrządek ukształtowany na Wschodzie i ponad 500 lat wspólnej tradycji po odłączeniu się od Rzymu. Charakterystyczną cechą tego obrządku jest bierzmowanie udzielane łącznie z chrztem, komunia pod dwoma postaciami bardzo rozwinięte śpiewy liturgiczne oraz posługiwanie się kalendarzem juliańskim, wynika z tego dwutygodniowe opóźnienie w obchodzeniu świąt w stosunku do kalendarza, którym się posługujemy na co dzień. Celibat nie obowiązuje kapłanów prawosławnych, podlegają mu natomiast księża grekokatoliccy. Obowiązek bezżeństwa został wprowadzony w okresie międzywojennym na terenie diecezji przemyskiej przez tamtejszego biskupa, potem celibat rozciągnięty został na wszystkich kapłanów unickich (lata 20-ste XX w) w całej Polsce. Celibat nie obowiązuje jednakże na terenach np. Ukrainy, stąd też kapłani z tamtejszych diecezji mogą zawierać przed święceniami prezbiteratu związek małżeński - dlatego też kapłan wschodni może żenić się jedynie raz...
Cerkiew ma określoną budowę. Zarówno jej kształt jak i liczba kopuł ma znaczenie symboliczne. Budowano ją na wzniesieniach w otoczeniu drzew, które dodawały uroku miejscu, a także chroniły przed piorunami. Do końca XIX w zachowana była zasada stawiania cerkwi ołtarzem na wschód. Były one w większości wzniesione z drewna, dopiero w tym wieku zaczęto budować cerkwie kamienne. Świątynia obrządku wschodniego dzieli się na trzy zasadnicze części: prezbiterium, nawę i babiniec. Prezbiterium symbolizuje niebo, tam znajduje się tabernakulum, stolik liturgiczny i tam kapłan odprawia nabożeństwo. Ziemię symbolizuje nawa, na jej środku stoi stolik z krzyżem i obrazem patrona świątyni. Nawę od prezbiterium oddziela ikonostas – ściana ikon. Wizerunki Boga i świętych ułożone są w ściśle określonym, jednakowym dla każdej cerkwi porządku, każdy z nich posiada swoją nazwę. W obrządku wschodnim są one nie tylko wizerunkiem Boga, ale stanowią świętość bezpośrednią, tak jakby Jezus był w ikonie przez cały czas. Babiniec był pierwotnie miejscem dla kobiet nieczystych (menstruacja, połóg) i dla spóźniających się na msze.
Krzyż obrządku wschodniego różni się nieco od krzyża obrządku zachodniego. Chrystus jest przybity czterema gwoździami, a nie trzema jak u rzymsko katolików. Inicjały napisu nad Chrystusem to litery INCI (Isus Nazarianyn Car Iudejskij). Krzyże wschodnie mają trzy ramiona. Na temat powstania najniższego, przekrzywionego ramienia krążą różne wersje. Mówi się, że jest to belka do której przybito jedną nogę Jezusa i dlatego się przekrzywiła lub że skrzywienie to pokazało drogę do nieba dobremu łotrowi lub że wskazuje ono na to, że obok krzyża stała Matka Chrystusa i św. Jan. Inna wersja podaje, że to przekrzywione ramie dodane zostało na pamiątkę św.Andrzeja, który zmarł na krzyżu w kształcie litery „X”. Czasem można zobaczyć na kopułach cerkwi krzyże z półksiężycem lub kulą u podstawy. Półksiężyc mówi nam o tym, iż patronką cerkwii jest Najświętsza Maryja Panna, co do kuli - symbolizuje ona glob ziemski....
VIII. Kościół Unicki dziś
Dziś
na terenie Rzeczypospolitej Polskiej istnieje jedna parafia neounicka w
Kostomłotach, gdyż inne, które istniały w okresie międzywojennym
i powojennym zostały zlikwidowane, a wierni przeszli do obrządku
łacińskiego. W posiadaniu Kościoła Rzymskokatolickiego są dwie cerkwie
neounickie: w Pawłowie Starym, nieopodal Janowa Podlaskiego, jak też w
Horodle w powiecie hrubieszowskim. W świątyniach tych sporadycznie
sprawowane są nabożeństwa w obrządku bizantyjsko-słowiańskim
(neounickim, synodalnym) i bizantyjsko-ukraińskim (greckokatolickim).
Na Hrubieszowszczyźnie potomkowie dawnych unitów obecnie są
wiernymi Kościoła Rzymskokatolickiego i Cerkwi Prawosławnej. Parafii
neounickich na tym terenie nie ma, zaś najbliższe parafia
greckokatolickie znajdują się w Lublinie i Hrebennem (pow.
tomaszowski).
Cerkiew
Greckokatolicka (Ukraiński Kościół Greckokatolicki w Polsce),
oraz parafia neounicka w Kostomłotach (jako parafia obrządku
wschodniego podległa władzy biskupa siedleckiego), są dziś
kontynuatorami tradycji Kościoła Unickiego. Przywrócenie
Kościoła Unickiego w formie sprzed lat 60-tych XIX wieku jest dziś
praktycznie niemożliwe i z duszpasterskiego punktu widzenia niecelowe.
Niemniej jednak warto pochylić się nad historią tego historycznego
wyznania, które tak wielce zasłużyło się dla naszej Ojczyzny i
Kościoła Powszechnego, wiążąc węzłem jedności wschodnią duchowość
z Kościołem Katolickim.
Jeśli czytelniku interesuje Cię obrządek greckokatolicki, zapraszam również Tutaj - poznasz tu liturgię wschodnią . Warto również zapoznać się z pięknymi tekstami liturgicznymi: I, II, III.
ŹRÓDŁA :
1. http://region.halicz.pl/worek/kwestia%20wyznania.html
2. http://prace.sciaga.pl/284.html
3. http://pl.wikipedia.org/wiki/Unia_brzeska
4. H. Smalej - "Zbrodnie ukraińskie na terenie gminy Moniatycze...." - Zamosc
2005.
5. http://unici.republika.pl
6. W. Zin - "Półgłosem i ciszą" , Warszawa 1998.
7. Wspomnienia Michała Karowicza, kierownika szkoły w Kryłowie w latach 1925-1943.
8. http://pl.wikipedia.org/wiki/Diecezja_chełmska_(unicka)